Dziecko z alergią i astma - historia Ewy

Dziecko z alergią i astma - historia Ewy

Ewa ma alergię pokarmową, astmę, alergiczne zapalenie spojówek, katar alergiczny, skazę atopową i inne objawy alergiczne. Od jej urodzenia nie pracuję zawodowo - nie dlatego, że powodzi mi się tak dobrze, ale dlatego, że uznaliśmy, że zdrowie Ewy jest najważniejsze i powinnam być przy niej. Problemów nie brakuje, nie tylko finansowych. Nie udawało mi się uniknąć sytuacji, w których starsza córką czuła się pokrzywdzona i mniej kochana. Dzieci są bardzo wyczulone na sprawiedliwość, częsta troska o chore dziecko, odmowa zakupu czegoś upragnionego, bo pieniądze musiały być przeznaczone na drogą żywność bezglutenową, powodowała że dla starszej córki miało to jedną wymowę - "jestem mniej kochana". Wielu trzeba było rozmów, żeby zrozumiała, że miłości nie można mierzyć ilością kupionych cukierków. Dzisiaj starsza córka ma piętnaście lat, wyrosła na mądrą dziewczynę, która dzięki rodzinnemu doświadczeniu potrafi dostrzec cierpiących i potrzebujących.
Od początku bardzo poważnie traktowałam chorobę Ewy. Notowałam swoje spostrzeżenia, a także pytania i wątpliwości. Kiedy przychodziłam do lekarza, korzystałam z tych notatek. Obserwacje matki są bardzo ważne dla lekarza, który w czasie krótkiej wizyty w gabinecie nie może wszystkiego dostrzec. Moja cała rodzina korzystała z kilku wizyt u psychologa.
Nie pozwalałam na kompromisy, potrzeba stosowania diety, zabiegów, gimnastyki, była oczywista. Chociaż sama walczyłam z pesymistycznymi myślami, w rozmowach z dzieckiem sprawę choroby traktowałam jako coś naturalnego, co towarzyszy każdemu człowiekowi, jednemu teraz, innemu kiedy indziej. Ale nie udało mi się uniknąć błędów. Przez półtora roku Ewę tak swędziała skóra, że nie mogła spać. Miała wtedy pięć lat. Nic nie pomagało. Mąż musiał nosić ją na rękach, żeby zapomniała o bólu. Byłam u kresu sił i traciłam nadzieję na poprawę. Gdy już nie mogłam sobie z tym poradzić, szukałam pomocy i zrozumienia u innych. Najgorsze, że te rozmowy prowadziłam w obecności dziecka. Skutek był taki, że w oczach słuchaczy stałam się przewrażliwioną matką, a Ewa bardzo szybko zaczęła uważać się za pokrzywdzoną przez los. Na szczęście w porę zrozumiałam, że nie tędy droga. Bardzo mi pomógł wyjazd nad morze do pracy sezonowej. Mogłam wziąć Ewę. Od tego czasu, w ciągu pięciu lat, dwa lata spędziłyśmy nad morzem. Te wyjazdy, ścisłe przestrzeganie diety i stała opieka lekarska, bardzo poprawiły stan Ewy. Teraz ataki astmy pojawiają się rzadko i zwykle mijają bez środków farmakologicznych, wystarcza gimnastyka oddechowa.
Ewa ma teraz dziesięć lat. Jest samodzielna, pogodna, pełna energii i pomysłów, obowiązkowa i ambitna. O swojej chorobie potrafi powiedzieć bardzo dużo, ale bez emocji, bez uczucia pokrzywdzenia przez los.