Astma i wakacje

Astma i wakacje

Zbliża się okres wakacyjnych wyjazdów. Doświadczeni chorzy na astmę wiedzą dokąd nie powinni jechać, gdzie czują się gorzej, a nasilenie choroby nie pozwoli im dobrze odpocząć. Niestety, nie ma takich zaleceń co do miejsca spędzania urlopu, które można by zastosować do wszystkich chorych. Każdy musi sam sprawdzić gdzie się najlepiej czuje. Oczywiście, nie ma sensu jechać tam, gdzie powietrze jest pełne zanieczyszczeń, ale okazać się może, że nawet miejsce o kryształowo czystym powietrzu jest nieodpowiednie - bo mieszkamy w wilgotnym domu, w którym są pleśnie; albo właśnie są sianokosy i pyłki skoszonych traw powodują ataki choroby.

Najpewniejsze są znane miejsca, w których poprzednio czuliśmy się dobrze. Niektórzy chorzy, uczuleni na pyłki traw lub drzew, tak planują wakacje, że "omijają" okres kwitnienia i jadą w okolicę, gdzie kwitnienie jeszcze się nie zaczęło lub już skończyło. Do tego jednak potrzebne jest doświadczenie i znajomość botaniki.
Wakacje warto wykorzystać na poprawę sprawności fizycznej. Rodzaj ćwiczeń czy zajęć sportowych powinien być dostosowany do wieku chorego, jego wydolności wysiłkowej i zainteresowań. Jednym ze sportów najbardziej zalecanych dla chorych na astmę jest pływanie. Jeśli nie umiemy pływać, to warto się tego nauczyć pod okiem instruktora; jeśli umiemy, to spróbujmy tak wybrać miejsce wakacji, żeby można było popływać. Oczywiście, najlepsze są naturalne zbiorniki z czystą wodą, ale można też sprawdzić jak się czujemy w chlorowanej wodzie basenu. Pływanie uczy regularnego, prawidłowego oddychania i równomiernie rozwija wszystkie mięśnie. Jeśli nie lubimy, albo z jakichś względów nie możemy pływać, to mamy jeszcze gimnastykę, grę w piłkę, czy chociażby długie spacery - piesze lub rowerowe. Może nawet nie jest tak ważny rodzaj aktywności fizycznej, ale to, żeby była. Tak zwana astma wysiłkowa też nie wyklucza uprawiania sportu. Pamiętać tylko trzeba o przyjęciu leku rozszerzającego oskrzela - przed planowanym wysiłkiem.
Jeśli musimy pojechać tam, gdzie choroba się nasila, to trzeba być tam jak najkrócej, a przed wyjazdem, poza normalnie stosowanymi, koniecznie należy wziąć leki zapobiegające napadom astmy (np. Intal lub Zaditen) , rozszerzające oskrzela (np. Ventolin), a nawet steroidy (doustne lub wziewne). Trzeba też wziąć odpowiednie porcje leków z sobą. Najlepiej, żeby lekarz ustalił, jakie leki powinniśmy w danej sytuacji zastosować.
Chory na astmę nie powinien wyjeżdżać z domu bez leków, nawet wtedy, gdy dobrze się czuje i nie musi ich brać stale. Mała apteczka podróżna powinna być pod ręką, a w niej leki stale przyjmowane i te na wszelki wypadek. Powinien się w niej znaleźć dodatkowy inhalator (ten, który zawsze mamy w kieszeni, może się niespodziewanie skończyć, albo na przykład wpaść do wody), odpowiedni zapas tabletek (aminofilina, wykrztuśne, kilka tabletek steroidów i ewentualnie antybiotyk), wystarczający na cały wyjazd i kilkudniową rezerwę. Jeśli oprócz astmy mamy inne objawy uczulenia, albo jesteśmy uczuleni na jakieś specyficzne alergeny, na przykład jad owadów - nie zapominajmy o odpowiednich lekach. Zestaw zabieranych leków dobrze jest uzgodnić ze stale leczącym nas lekarzem, który najlepiej będzie wiedział co mamy wziąć i jak powinniśmy stosować. Na wszelki wypadek, poprośmy go o napisanie krótkiej instrukcji.
W zasadzie możemy korzystać z każdego środka transportu, ale lepiej unikać dusznych, zatłoczonych pociągów. W samolocie nie należy leków oddawać na bagaż, powinny być w bagażu podręcznym. Poza tym, nie ma zastrzeżeń do podróży samolotem.
Jeśli wysyłamy na kolonie dziecko chorujące na astmę, to należy upewnić się czy lekarz wyraża na to zgodę, jakie będą warunki mieszkaniowe i porozumieć się z opiekunami, którzy muszą być poinformowani o chorobie dziecka.