Ciężka astma i złamanie kości - historia pacjenta

Ciężka astma i złamanie kości - historia pacjenta

Od kilku lat życie chorych na astmę jest dużo łatwiejsze - chorobę rozpoznaje się wcześniej, a nowoczesne leki umożliwiają skuteczniejsze leczenie i praktycznie nie mają działań ubocznych. Jednak nadal zdarza mi się zetknąć z sytuacjami, kiedy mam wrażenie, że medycyna nie zrobiła żadnego postępu w ciągu ostatnich dwudziestu lat.

W ubiegłym roku wezwano mnie na wizytę domową do pacjenta, który miał wysoką gorączkę i silną duszność. Na miejscu okazało się, że zapalenie oskrzeli i astma to drobiazg - pacjent, czterdziestoletni mężczyzna, od kilku miesięcy nie ruszał się z domu - miał nie gojące się otwarte złamanie kości podudzia. Wystarczyło kilka pytań i sprawa się wyjaśniła. Przez ostatnie cztery lata jego poprzedni lekarz próbował walczyć z astmą dużymi dawkami Encortonu (codziennie 5 mg, a w czasie zaostrzeń do 60 mg). Nic dziwnego, że po takiej brutalnej steroidoterapii złamana kość nie chciała się zrastać. A astmie to leczenie niewiele szkodziło - rozwijała się tak doskonale, że kilkakrotnie w ciągu dnia w użyciu był Berotec, a o śnie w nocy mój pacjent mógł tylko pomarzyć. Poprzedni lekarz tłumaczył mu "musi Pan być cierpliwy, z tym nic więcej się nie da zrobić, kiedyś noga się zrośnie, a duszności się zmniejszą, ale trzeba jeszcze trochę poczekać". I. pacjent czekał.
Poczułam się o dwadzieścia lat młodsza. Kiedy w połowie lat siedemdziesiątych kończyłam studia, takie sytuacje zdarzały się nie tak rzadko. Ale żeby teraz? Przecież są już naprawdę skuteczne steroidy, które w dodatku praktycznie nie mają działań ubocznych, a nocna duszność też nie powinna być problemem.
Po krótkiej rozmowie udało mi się przekonać pacjenta do całkowitej zmiany leczenia. Stopniowo Encorton został zastąpiony podawanym wziewnie Flixotide, najbezpieczniejszym z dostępnych steroidów; a zamiast Berotecu przepisałam podawany w mniejszych dawkach Ventolin i, żeby mógł spokojnie w nocy spać, Serevent. Namówiłam go też do zakupu Volumatica. A doraźnie, na zapalenie oskrzeli, dostał leki mukolityczne i antybiotyk działający na najczęściej występujące patogeny.
No i udało się. W miarę upływu czasu poprawa była coraz bardziej widoczna. Pacjent może skutecznie kontrolować swoją chorobę. Regularnie przyjmuje leki, w nocy już go nie budzą duszności, w dzień ataki astmy też zdarzają się coraz rzadziej.
Po kilku miesiącach złamanie się zagoiło, pacjent zaczął przychodzić na wizyty, a później przyjeżdżać na rowerze. Teraz kończy rehabilitację nogi i ma zamiar wrócić do pracy.