Metody medycyny alternatywnej w diagnostyce i leczeniu chorób alergicznych

Metody medycyny alternatywnej w diagnostyce i leczeniu chorób alergicznych

Medycyna "akademicka" tym różni się od medycyny "alternatywnej", "paramedycyny", "znachorstwa" itp., że jej metody są podporządkowane regułom naukowego obiektywizmu. Oznacza to, że każda metoda, zanim zostanie zastosowana w praktyce klinicznej, musi zostać sprawdzona w sposób obowiązujący we współczesnej nauce. Na przykład, zanim nowy lek zostanie dopuszczony do użytku, musi być znany nie tylko jego efekt leczniczy, ale także mechanizm działania, działania uboczne, sposób stosowania, ograniczenia zastosowania itp. Zgodnie ze standardami nauki wszystkie wyniki badań muszą być publikowane w sposób umożliwiający ich sprawdzenie. Stosowanie środków i metod leczniczych, które nie przeszły takich badań, ale ich skuteczność i bezpieczeństwo stosowania jest potwierdzona wieloletnią praktyką, jest w medycynie akademickiej traktowane jako (uzasadnione) odstępstwo od obowiązujących zasad. Dokładnie odwrotnie jest w przypadku medycyny alternatywnej - jej metod nie da się obiektywnie zweryfikować. Czym jest np. "przekazywanie bioenergii"? Nie wiadomo, bo definicji "bioenergii" jest chyba tyle, ilu jest "bioenergoterapeutów", a każda odwołuje się do jakichś nie znanych nauce oddziaływań, "innych wymiarów", "mocy duchowych" itp. Oczywiście, nie można wykluczyć, że istnieje coś takiego jak "bioenergia", ale, przynajmniej na razie, nie da się tego obiektywnie sprawdzić. Jak z tego wynika, medycyna akademicka opiera się, z założenia, na obiektywnie sprawdzalnej wiedzy, natomiast medycyna alternatywna na nie dającej się zweryfikować wierze. Nie oznacza to, że wszystkie metody medycyny akademickiej są doskonałe, a medycyna alternatywna zawsze musi być nieskuteczna, ale doświadczenie ostatnich dwustu lat jednoznacznie potwierdza, że w medycynie naukowy racjonalizm okazuje się (statystycznie) bardziej skuteczny niż wielowiekowa wiara w nadprzyrodzoną moc szamanów.

Obecny wzrost popularności medycyny alternatywnej wynika z wielu przyczyn. Jedną z nich jest rozczarowanie efektami, często negatywnymi, rozwoju nauki i stosowania jej osiągnięć. W dużym stopniu dotyczy to też nauk medycznych. Pacjent coraz częściej jest "przedmiotem" podłączanym do różnych urządzeń diagnostycznych i leczniczych, w dodatku bez gwarancji, że zostanie "naprawiony". Lekarz przestał być kimś, do kogo ma się zaufanie, komu się wierzy, a stał się operatorem maszyny do leczenia. Medycyna akademicka wiarę pacjenta w wyzdrowienie zastąpiła prawdopodobieństwem wyleczenia, a tajemnicę magicznego obrzędu świadomością nieznajomości mechanizmów działania nowoczesnej "maszyny do leczenia". Medycyna ta odebrała pacjentowi wiarę, a nie dała mu w zamian ani wiedzy (bo ta jest zbyt skomplikowana), ani gwarancji wyleczenia (bo tego często dać nie może). Inną wadą medycyny akademickiej jest to, że leczy chorobę a nie chorego. Medycyna alternatywna obiecuje zwykle "zdrowie", a nie tylko "zlikwidowanie choroby". Metody medycyny alternatywnej stosowane są bardzo często na zasadzie panaceum, które ma zlikwidować wszystkie nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu i doprowadzić pacjenta do stanu pełnego zdrowia. Tego medycyna racjonalna obiecać nie może. Przeciwnie, bardzo często (np. w przypadku alergii i astmy) medycyna akademicka wyraźnie stwierdza, że nie może zlikwidować choroby, a tylko złagodzić jej objawy na tyle, że możliwe będzie względnie normalne życie. A nierzadko nawet tego zagwarantować nie można. Medycyna alternatywna natomiast "leczy wszystko".


W ostatnich latach promocja i reklama leczenia metodami medycyny alternatywnej jest coraz bardziej agresywna i profesjonalna. Metody alternatywne reklamowane są jako skuteczne, bezpieczne, bezbolesne, "ekologiczne" itp., często tak skutecznie, że tylko patologiczny sceptyk z takiej okazji by nie skorzystał. Co gorsze, zdobycie obiektywnych, zweryfikowanych informacji o rzeczywistej skuteczności alternatywnych metod leczenia jest bardzo trudne, a najczęściej niemożliwe. Niektóre z tych metod są praktycznie nieweryfikowalne metodami naukowymi z powodu np. niemożliwości przeprowadzenia "ślepych prób", inne oparte są na indywidualnej "mocy" leczącego itp. Z reguły w tych przypadkach, w których udaje się przeprowadzić poprawną metodologicznie weryfikację, okazuje się, że skuteczność badanej metody jest na poziomie placebo. Jednak informacje o wynikach takich badań, publikowane w niskonakładowej prasie fachowej, są praktycznie niedostępne dla przeciętnego pacjenta a nawet dla większości lekarzy. W tej sytuacji pacjent jest praktycznie bezbronny wobec profesjonalnej reklamy alternatywnego leczenia.
Nie można zapominać, że w niektórych przypadkach, np. chorób wywołanych czynnikami psychologicznymi, metody alternatywne mogą być skuteczne - bowiem nierzadko pacjentowi bardziej potrzebna jest odpowiednia sugestia "szamana" niż nowoczesne leki.
W przypadku alergii i astmy medycyna alternatywna jest szczególnie popularna. Zwolennicy paramedycyny uważają te choroby za klasyczne wskazanie do stosowania swoich metod. Przyczyny tego fenomenu przedstawiono w poprzednim artykule, omawiającym metody nie sprawdzone. Choć praktycznie wszystkie metody medycyny alternatywnej mają charakter panaceum, to jednak w przypadku chorób alergicznych i astmy większą popularność zdobyły tylko niektóre z nich. Niżej przedstawiono krytyczną, z pozycji medycyny akademickiej, ocenę wybranych metod medycyny alternatywnej stosowanych w leczeniu chorób alergicznych i astmy.

1. BIOREZONANS I METODY POKREWNE

Metody biorezonansu należą do dużej grupy alternatywnych metod medycyny "biofizycznej". Zasadniczymi założeniami takiej medycyny są tezy o nadrzędności jakichś procesów biofizycznych, często określanych mianem "bioenergia", które mają sterować wszystkimi zjawiskami biologicznymi, oraz że jest możliwe wykrywanie i korygowanie zaburzeń tego sterowania. Na temat natury i substratu dla tych procesów snuje się wiele spekulacji, w najlepszym przypadku twierdząc, że nie są znane, choć mają one wiele podobieństw do fal elektromagnetycznych. W tworzeniu podstaw teoretycznych dla stosowania metod biorezonansu nawiązuje się do koncepcji mesmeryzmu i wykorzystuje się niejasne określenia z zakresu medycyny bioenergetycznej i biocybernetycznej. Wobec braku akceptacji na gruncie nauki dla takiego stanowiska, tworzone są abstrakcyjne pojęcia np. "ultrasubtelnej bioenergii", "przewodzenia supra", co ma z jednej strony podkreślać przekonanie, że współczesna nauka nie jest jeszcze w stanie rejestrować tych zjawisk, ale problem ten zostanie rozwiązany w najbliższej przyszłości, a z drugiej stanowi podstawę do reklamowania koncepcji jako nowej, rewolucyjnej i przyszłościowej.
Metody biorezonansu, w głównej odmianie, polegają na podłączeniu pacjenta do specjalnego aparatu (MORA, BICOM), który odbiera, przewodzi, różnicuje, wzmacnia lub przekształca drgania (fale) występujące w organizmie człowieka. W przypadku choroby, aparat, obok drgań typowych dla zdrowia ("harmonijnych"), które ponownie kieruje do organizmu wzmacniając w ten sposób procesy zdrowia, wykrywa też drgania patologiczne ("dysharmonijne"), i automatycznie generując drgania o przeciwnym znaku oraz wprowadzając je do organizmu wygasza stan patologii. Według zwolenników tej metody wskazaniem do stosowania biorezonansu są m.in. astma i przewlekłe zapalenie oskrzeli oraz zwłaszcza choroby alergiczne, pojmowane i definiowane na gruncie medycyny biofizycznej w sposób sprzeczny z obecną wiedzą akademicką w tym zakresie.
Według zwolenników metod biorezonansu każdy alergik ma swój "engram alergii" działający na podstawie informacji zawartych we wzorcach drgań, które są charakterystyczne dla danego alergenu. Określając te parametry można wykrywać uczulenia na konkretne alergeny oraz leczyć (wygaszać) alergię dostarczając pacjentowi "energię" o dokładnie lustrzanym odbiciu. Takie postępowanie niweluje "chorobliwe drgania" i powoduje demontaż osobniczego "engramu alergii", co przy skojarzeniu z eliminacją narażenia na alergen może spowodować trwałe wyleczenie. Jest to zatem metoda diagnostyczno-lecznicza, w której obie funkcje są zautomatyzowane i wykonywane przez aparat. W praktyce leczenie polegające na podłączaniu pacjenta do aparatu przy użyciu elektrod składa się z kilku seansów trwających po kilka minut w różnych odstępach czasu. Metoda jest stosowana i promowana przez Instytut Brugemanna (Niemcy), a ostatnio prezentowana na łamach popularnych pism pod hasłami: "Precz z astmą i uczuleniami" (Sukces, 1995, grudzień, str. 38) lub "Niezwykła kuracja" (Teraz Zdrowie, 1996, styczeń, str. 3). W Polsce działa kilkadziesiąt zespołów stosujących metody biorezonansu i cieszą się one dużym wzięciem.
Biorąc pod uwagę wybitnie spekulatywne podstawy teoretyczne tej metody oraz założenia często odwołujące się do zjawisk metafizycznych, trudne do pogodzenia ze współczesną wiedzą akademicką, łatwo dostrzec, że poprzez próby nadania naukowej otoczki metoda jest rozwinięciem dotychczasowych metod opierających się na diagnozowaniu i leczeniu za pomocą detekcji lub przekazywania energii osób, środowiska, kolorów, kamieni szlachetnych, za pomocą różnego rodzaju kontaktu, dotyku, "różdżki", wpatrywania w zdjęcia itp. Bardzo widoczne są tu również analogie lub odwołania do mesmeryzmu. Zasadnicza teza takiej medycyny - o nadrzędności jakichś nieokreślonych czynników biofizycznych, często określanych mianem "bioenergia", które mają sterować wszystkimi zjawiskami biologicznymi, oraz że jest możliwe wykrywanie i korygowanie zaburzeń tego sterowania, jest nieudokumentowana i całkowicie sprzeczna z wiedzą akademicką. Trzeba podkreślić, że niejasne pojęcie "engramu alergii" też nie może być zaakceptowane na gruncie współczesnej wiedzy akademickiej. Nie wiadomo, czy wszystkie "uczulenia" wykrywane metodą biorezonansu mają znaczenie kliniczne, bowiem wykrywa się tu tak dziwne i rzadkie "uczulenia", że stoi to w sprzeczności z obecną wiedzą na temat epidemiologii uczuleń na poszczególne rodzaje alergenów. Pewne sukcesy terapeutyczne tej metody (opisywane tylko przez jej zwolenników) można by tłumaczyć eliminacją narażenia na alergen, jeśli alergen odgrywałby istotną rolę w powstawaniu objawów. Jest to jednak ewidentne zapożyczenie postępowania sprawdzonego i stosowanego od lat przez medycynę akademicką. Zastanawiający jest brak sygnałów ze strony zwolenników metody o niepowodzeniach w jej stosowaniu. O wartości metody mają świadczyć szeroko reklamowane przykłady pojedynczych sukcesów (Sukces, Teraz Zdrowie - jw.) (wnioskowanie na zasadzie wyjątków) oraz dane zawarte w mającej wiele braków metodologicznych pracy studyjnej P. Schumachera, opublikowanej przez Instytut Brugemanna w 1991 r. Cytowana przez zwolenników "praca studyjna" zawiera dużo nieścisłości i błędów metodologicznych, co na gruncie medycyny akademickiej dyskwalifikuje ją jako argument na rzecz metody. Zwolennicy metod biorezonansu wykazują niechęć do współpracy i badań porównawczych, twierdząc, że ich ustalenia diagnostyczne nie mogą być porównywane z wątpliwej wartości ustaleniami alergologów posługującymi się standardowymi metodami diagnozowania. W dwóch znanych mi, poprawnych pod względem metodologicznym, badaniach porównawczych wykazano brak zgodności rozpoznań ustalonych metodą biorezonansu z wynikami uzyskanymi "normalnymi" metodami diagnostyki alergologicznej oraz jej wartość leczniczą na: poziomie efektu placebo.


Wnioski z krytycznej analizy teoretycznych założeń metody biorezonansu oraz negatywne oceny diagnostycznej i leczniczej wartości tej metody wynikające z poprawnie metodologicznie przeprowadzonych badań upoważniają do określenia tej metody jako metody medycyny alternatywnej, której próbuje się nadać pseudonaukową otoczkę. W sensie merytorycznym metoda biorezonansu bazuje na podstawach nie dających się zweryfikować i w zastosowaniach praktycznych nie ma istotnego znaczenia diagnostycznego oraz trwałej wartości leczniczej, stanowiąc jednocześnie spore niebezpieczeństwo dla chorych z alergią i astmą. Obietnica trwałego wygaszenia reakcji anafilaktycznych, czy alergii na jady owadów lub wyleczenia astmy może mieć tragiczne następstwa (zaniechanie zaleceń profilaktycznych, odstawienie leków przyjmowanych doraźnie w razie potrzeby, złudne poczucie wyzdrowienia i bezpieczeństwa). Swój sukces komercyjny metody biorezonansu zawdzięczają umiejętnemu wyjściu naprzeciw niektórym psychologicznym potrzebom współczesnego człowieka (np. modzie). Trudno zatem znaleźć uzasadnienie do stosowania biorezonansu w diagnostyce i leczeniu chorób alergicznych, jeśli celem takich działań ma być coś więcej niż placebo.

Metody biorezonansu, w głównej odmianie, polegają na podłączeniu pacjęta do specjalnego aparatu (MORA, BICOM), który odbiera, przewodzi, różnicuje, wzmacnia lub przekształca drgania (fale) występujące w orgazniźnie człowieka. W przypadku choroby, apart, obok drgań typowych dla zdrowia ("harmonijnych"), które ponownie kieruje do organizmu wzmacniając w ten sposób procesy zdrowia, wykrywa też drgania patologiczne ("dysharmonijne"), i automatycznie generując drgania o przeciwnym znaku oraz wprowadzając je do organizmu wygasza stan patologii.

2. AKUPUNKTURA I METODY POKREWNE

Zasady metody wywodzą się z tradycyjnej medycyny chińskiej bazującej na koncepcjach filozofii przyrody chińskiego taoizmu, trudnych do pogodzenia z koncepcjami współczesnej medycyny akademickiej wywodzącymi się z europejskiej wizji wiata. W myśl tych koncepcji całym organizmem ma sterować "energia" przepływająca specjalnymi kanałami (meridianami). W niektórych, precyzyjnie określonych obszarach ciała (punkty akupunktury), kanały te mają przebiegać tuż pod powierzchnią skóry i w tych uprzywilejowanych miejscach możliwa jest ingerencja z zewnątrz w przepływ tej energii. W obecnej postaci metoda polega na powierzchownym wbijaniu do tkanki podskórnej, w ściśle określonych punktach, cieńkich igieł na okres od kilku sekund do wielu godzin. Akupunktura w niektóryckrajach zaliczana jest do metod refleksoterapii. Stosowane są także różne inne metody stymulacji punktów akupunktury (przyżeganie, masaż - akupresura, elektroakupunktura, akupunktura laserowa, farmakopunktura itp.), jak również dokonuje się prób jej stosowania do celów diagnostycznych (elektroakupunktura wg Volla). Podobnie wygląda sprawa tzw. "terapii stref odruchowych" (masowanie, ucisk lub podciśnienie stosowane na określone punkty lub strefy na stopach) mająca przywracać zakłóconą w przypadku astmy i chorób alergicznych równowagę organizmu (np. terapia Vacuflex przy użyciu "butów" z podciśnieniem).


Akupunktura i metody pokrewne zdobyły sobie w naszym kraju dużą popularność i grono wiernych pacjentów, w tym również wśród chorych na astmę i choroby alergiczne. Leczący akupunturą uważają astmę i choroby alergiczne górnych dróg oddechowych oraz skóry za tzw. "główne wskazanie". Akupunktura jest stosowana zarówno do przerywania ataków astmy (istnieje tu wiele punktów, które mogą być nakłuwane w takiej sytuacji wg określonej strategii) jak i w postaci 3-4 serii zabiegów (15 nakłuwań na serię) z przerwą 7-15 dni między seriami, z ewentualnymi seriami przypominającymi. Mimo problemów z racjonalnym wyjaśnieniem założeń metody, opinia zwolenników z terenu byłego ZSRR (1982 r.) brzmi: "należy zaznaczyć, że stosowanie refleksoterapii w przypadkach dychawicy (astmy) oskrzelowej jest w pełni sprawdzone i zasługuje na włączenie do praktyki lekarskiej".
Istnieje wiele badań nad wpływem akupunktury na przebieg astmy oskrzelowej, natomiast badania nad jej działaniem leczniczym w alergicznym nieżycie nosa i w alergicznych chorobach skóry są nieliczne. W niektórych krajach wiara w skuteczność akupunktury w astmie jest dość duża, dotyczy to jednak głównie osób zajmujących się jej stosowaniem. Trzeba podkreślić, że w przypadku astmy i chorób alergicznych do chwili obecnej nie opublikowano poprawnej pod względem metodologicznym pracy naukowej dokumentującej efekt leczniczy akupunktury większy niż dla placebo. Większość z badań, których wyniki są optymistyczne było źle zaplanowanych, a uzyskane wyniki często nie upoważniają autorów do stawianych wniosków, bowiem ich poprawna interpretacja jest niemożliwa z wielu powodów (np. różne kryteria doboru chorych do badań, różnice w samej technice przeprowadzenia akupunktury dotyczące miejsca i głębokości wkłucia igieł, manipulowania igłami, czasu zabiegu, różnice w doborze parametrów skuteczności itp.). Dlatego wiele optymistycznych wniosków nie zostało potwierdzonych w późniejszych badaniach dotyczących m.in. korzystnych efektów akupunktury u chorych z astmą oskrzelową indukowaną lekami i wysiłkiem.
Podejmowane są też próby zastosowania skojarzenia akupunktury i laserów małej mocy lub samej laseroterapii w leczeniu alergicznego nieżytu nosa, "dermatoz na tle alergicznym" i astmy. Dostępne w naszym kraju, bardzo optymistyczne (tylko u 15% chorych brak poprawy po leczeniu), opracowania dotyczące efektów stosowania tych metod zawierają opis ogólnych wrażeń chorych lub osób posługujących się tymi metodami, przez co mają one raczej charakter esejów literackich, a nie analiz naukowych.
Nie ma zatem wystarczających przesłanek aby leczyć astmę i choroby alergiczne przy użyciu akupunktury. Zalecając ją jako metodę mającą "wspomagać" leczenie należy pamiętać o wspominanych przez zwolenników powikłaniach związanych ze stosowaniem ich metody, jak również o możliwości przeniesienia niektórych chorób przy wkłuwaniu igieł.

3. HOMEOPATIA I METODY POKREWNE

W odróżnieniu od medycyny racjonalnej, określanej mianem alopatii, która stara się zwalczyć chorobę wykorzystując środki działające wobec niej antagonistycznie, homeopatia opiera się na zasadzie "podobne leczyć podobnym" ("ranę zamyka oszczep, który ją zadał") i stawia sobie za cel uzyskanie stanu równowagi (homeostazy), który ma być zaburzony u ludzi z chorobą, przy użyciu "symbolicznych dawek", zwykle jednego środka, najczęściej pochodzenia naturalnego. Lek nabywa właściwej siły działania poprzez wielokrotne rozcieńczanie pierwotnego wyciągu (wielokrotne rozcieńczanie: C w proporcji 1:100 lub D w proporcji 1:10). Jego aktywność można również zwiększać poprzez "potencjalizowanie" np. wstrząsając nim w odpowiedni sposób. Homeopaci twierdzą, że każda choroba jest inna, dlatego w tych samych schorzeniach rozpoznawanych wg medycyny racjonalnej można u różnych pacjentów stosować inne leki, przy czym podkreślają, że ich leki działają nie na drodze chemicznej (poprzez swe własności farmakologiczne) lecz dynamicznej (kinetycznej, dostarczając informacji lub energii), nie precyzując bliżej tego terminu. Preparaty homeopatyczne, stanowiąc podprogowy bodziec, mają pobudzać mechanizmy samonaprawy organizmu, które są zaangażowane w zwalczaniu choroby. Objawy choroby mają ustępować w odwrotnej niż pojawianie się kolejności i z reguły dolegliwości ostre ustępują na końcu.
Pewną odmianą homeopatii jest leczenie antyhomotoksyczne. Homotoksykologia zakłada, że przyczyną chorób jest deponowanie w tkankach różnego typu toksyn, zarówno egzo-, jak i endogennych, co inicjuje procesy zwyrodnieniowe i nowotworowe. Leczenie antyhomotoksyczne ma aktywizować naturalne mechanizmy obronne i przywracać zakłóconą równowagę na poziomie komórkowym poprzez odblokowanie zablokowanych komórek. Do tego celu wykorzystuje się często preparaty homeopatyczne. W naszym kraju obserwuje się umiarkowane zainteresowanie leczeniem homeopatycznym i antyhomotoksycznym astmy i chorób alergicznych. W jednej z prac wykonanych w naszym kraju (Matusiewicz R.: Medycyna Biologiczna, 1995, nr 3-4, str. 59) sugeruje się, że leczenie antyhomotoskyczne przy użyciu preparatu Engysto1 N (preparat homeopatyczny złożony z pięciu składników) może mieć wpływ na zmniejszenie dawki glikokortykosteroidów koniecznej dla kontroli astmy. Aby stwierdzenia te zyskały praktyczną użyteczność wymagają potwierdzenia przez inne zespoły oraz wykonania badań kontrolowanych.
W dostępnych poradnikach homeopatii (np. Czelej J., Wasilewski B.: Homeopatyczny poradnik terapeutyczny. Oficyna Wydawnicza Medyk, Warszawa 1995) wymienia się ponad 10 preparatów homeopatycznych zdolnych do przerwania napadu astmy (np.: Ipecacunanha D12, Cuprum metallicum D12, Antymonium et porass. tarto D12, Blatta americana DlO, Aconitinum napellus D30, Belladonna D30 itp.), jak również wiele skutecznych w utrzymywaniu remisji (Arsenicum album D6, Lycopodium clavatum D12, Sulphur D12, Natrium sulphuricum D6, Thuja occidentalis D30, itp.) (D - rozcieńczenia dziesiętne). Homeopaci w Wielkiej Brytanii posługują się preparatem "Londyńskie zanieczyszczenie powietrza", który ma być pomocny w zaostrzeniach astmy wywoływanych zanieczyszczeniami powietrza. Nie ma zgody wśród homeopatów odnośnie łączenia ich metod z zaleceniami medycyny akademickiej, jednak w przypadku astmy przeważa pogląd, że leczenie homeopatyczne jest "kompatybilne" z takimi lekami jak Intal czy Ventolin. W katarze siennym skuteczne mają być homeopatyczne aerozole donosowe: Luffa compositum i Euphorbicum compositum lub wstrzykiwanie preparatu Mucosa compositum; w pokrzywce: krople Apis Homaccord i Belladonna Homaccord, przyjmowanie podjęzykowe Sulfur Heel, smarowanie preparatem Traumeel S, jak również wstrzykiwanie Cutis comp. lub preparatu Formicin. Dostępność oraz szeroka i profesjonalna reklama również innych "przeciwalergicznych" preparatów homeopatycznych niemieckiej firmy Heel (Schwef-Heel, GaliumHeel) mogą przyczynić się do wzrostu ich popularności.


Mimo że niektóre zasady homeopatii (unikanie polipragmazji, indywidualizacja leczenia, stosowanie preparatów pochodzenia naturalnego) są akceptowane przez medycynę akademicką, to jednak generalne założenia metody są nie do przyjęcia. Koncepcja, że dopiero homeopatyczne rozcieńczanie leków umożliwia uzyskanie bodźca, który jest zdolny uaktywnić zaburzone funkcje obronne organizmu do walki z chorobą jest trudna do akceptacji na gruncie współczesnej fizjologii. Trudno wyobrazić sobie sposób działania leków w rozcieńczeniach np. 1:100000 i większych (np. w rozcieńczeniu D23 w zawiesinie lub roztworze powinna występować zaledwie 1 cząsteczka wyjściowego preparatu na 100 000 000 000 000 000 000 000 cząstek (3 g) wody (przyjmując, że preparat wyjściowy zawierał 100% substancji czynnej o objętości cząstek zbliżonej do objętości cząstek wody) i łatwo sobie wyobrazić co się dzieje przy dalszym rozcieńczaniu (np D30 - jedna cząsteczka wyjściowego preparatu na 30 000 000 g czyli 30 ton wody). Nie wiadomo też na czym ma polegać "potencjalizowanie" leków homeopatycznych przez wstrząsanie. Przytaczane analogie z medycyną akademicką (rozcieńczanie a odczulanie - patrz niżej) np. w aspekcie zalecania wstrząsania leków przed użyciem ma zupełnie inne znaczenie (zwykle chodzi o uzyskanie jednorodnej zawiesiny). Stwierdzenie zwolenników homeopatii, że: "jej działania nie da się wytłumaczyć utartymi, uniwersyteckimi wyobrażeniami" powoduje, że homeopaci coraz częściej szukają wytłumaczenia mechanizmu działania swoich leków poprzez tworzenie spekulatywnych koncepcji, często odwołujących się do założeń innych metod medycyny alternatywnej, zwłaszcza z kręgu medycyny biocybernetycznej. Coraz częściej zwracają się też w kierunku polipragmazji stosując gotowe preparaty złożone z kilku leków homeopatycznych (Engystol N, Traumeel S itd.).


Omawiając zastosowanie homeopatii w leczeniu chorób alergicznych nie można pominąć faktu, że jedna z zalecanych metod leczenia chorób alergicznych - odczulanie swoiste (leczenie wstrzyknięciami wzrastających dawek alergenu w celu wywołania jego tolerancji), ma pewne cechy leczenia homeopatycznego. Odczulanie ma jednak swe racjonalne teoretyczne uzasadnienie, działający czynnik jest zdefiniowany pod względem dawki i działania biologicznego (immunologicznego), a metodę cechuje skuteczność określona na podstawie wielu poprawnie zaplanowanych badań naukowych. Metoda ta nie jest w pełni akceptowana przez homeopatów jako leczenie przyczynowe, ponieważ uważają oni, że istnieje tak duża różnorodność substancji o działaniu alergogennym, z których tylko niektóre można wykrywać, że stosowane obecnie wystandaryzowane preparaty odczulające zawierające określony alergen/alergeny są półśrodkiem. Wg nich lepsze jest leczenie antyhomotoksyczne, np. nozodami z krwi pacjenta w rozcieńczeniach 1: 100 (1 kropla krwi dodana do 99 kropli 30% etanolu potencjalizowana poprzez 15 krotne potrząsanie w płaszczyźnie poziomej daje potencję C1, której kropla dodana do 99 kropli 30% etanolu daje potencję C2 itd.; leczenie rozpoczyna się od potencji C12 - 2 razy po 5 kropli doustnie, po upływie każdego tygodnia zmieniamy potencję, aż do C4), a także erbnozodami, homeopatycznymi immunomodulatorami itp.
Mimo istnienia wielu preparatów homeopatycznych, wydaje się, że jak dotąd zwolennicy tej metody leczenia nie osiągnęli jeszcze zgodności co do środków leczniczych, ich dawek i jakości skutecznych w leczeniu chorób alergicznych. W związku z tym wyniki nielicznych badań kontrolowanych są niejednoznaczne i trudne do oceny i porównań.
W takiej sytuacji zalecanie homeopatii i jej odmian w rutynowym leczeniu chorób alergicznych i astmy należy uznać za przedwczesne.

4. INNE METODY

Stosunkowo rzadko w leczeniu astmy w naszym kraju stosowane są metody manipulacji, mające wg założeń poprawiać ukrwienie (osteopatia) lub funkcjonowanie nerwów (chiropraktyka). W Stanach Zjednoczonych praktykuje ok. 30 tys. chiropraktyków (nie tylko lekarze) i ok. 20 tys. osteopatów (wyłącznie lekarze). Obecnie w zakresie obu metod stosowane są podobne techniki manipulacji i obie metody mają być skuteczne w leczeniu astmy. Kręgarze i osteopaci twierdzą, że w przypadku astmy często można stwierdzić strukturalny defekt w budowie mięśni i kości. Kręgarze koncentrują swe działania na odcinku piersiowym kręgosłupa, szyi, ramionach i przeponie, niekiedy uzupełniając je zaleceniem wykonywania przez pacjenta ćwiczeń relaksacyjnych mających usunąć "napięcia" występujące w układzie kostno-mięśniowym (joga, technika Alexandra). Stosowane są też różne techniki masażu, zwłaszcza te, które mają wpływać na stan "bioenergetyczny" organizmu.
Równie rzadko w naszym kraju stosowana jest aromatoterapia, szczególnie popularna w leczeniu astmy w innych regionach świata. Leczenie zapachami jest jedną z form ayurvedy, tradycyjnej medycyny hinduskiej. W postaci inhalacji, kompresów, płukań i wcierań stosuje się różne kombinacje olejków zapachowych pochodzenia roślinnego. W astmie stosowane są: olejek bergamotowy, rumiankowy, szałwiowy, lawendowy, tymiankowy, pomarańczowy, różany itp., przy czym przypisuje się im nie tylko wpływ na psychikę pacjenta, ale również pewne działanie fizykalne określane mianem "redukcji napięcia".
Także na gruncie naturopatii (leczenie poprzez stymulację mechanizmów samonaprawy organizmu za pomocą głównie środków naturalnych) wg zwolenników można osiągać sukcesy w leczeniu astmy. Zaleca się stosowanie postów, nacierania gąbką, ćwiczenia oddechowe, lewatywy z ciepłej wody, ciepłe kąpiele, a ostatnio również akupunkturę, homeopatię i inne metody paramedycyny.
W leczeniu wymienionymi metodami, których założenia nie są akceptowane przez medycynę akademicką, często stosowane są działania, którym przypisuje się pewne znaczenie w ramach medycyny racjonalnej. Generalnie jednak brak jest kontrolowanych badań, w których udokumentowano by w przypadku astmy wyższą od placebo skuteczność leczniczą metod funkcjonujących na bazie przedstawionych przesłanek.

Kończąc ten przegląd trzeba wyraźnie podkreślić, że mimo niewątpliwego istnienia również słabszych stron współczesnej wiedzy o alergii i astmie, umiemy stany te diagnozować i leczyć w stopniu, który można uznać za zadowalający. Do tego celu wykorzystywane są metody, których wartość diagnostyczna i lecznicza jest racjonalnie udokumentowana i uznana. Znane są ograniczenia w stosowaniu tych metod oraz zasady wnioskowania w zależności od uzyskanego wyniku. Podstawą praktycznej diagnostyki alergologicznej jest ocena reaktywności skóry. Badanie to, mające ponad l20-letnią tradycję, przeszło wiele modyfikacji i ma obecnie bardzo bogatą dokumentację przydatności w diagnostyce zasadniczych postaci alergii (reakcji natychmiastowych i opóźnionych). Obecnie trwają badania nad praktyczną użytecznością kilku testów, które opracowano na podstawie postępu wiedzy nad patogenezą chorób alergicznych jaki dokonał się w ostatnich latach. Jednak zarówno stosowane już badania, jak i oczekiwane nowe testy in vitro zapewne nie rozwiążą wszystkich problemów jakie alergolog i pneumonolog napotykają w swej praktyce. Trzeba podkreślić, że w ostatnim czasie ogromny postęp miał miejsce głównie w zakresie diagnostyki chorób atopowych (IgE-zależnych), natomiast w znacznie mniejszym stopniu dotyczył chorób, w patogenezie których zasadniczą rolę odgrywają inne typy reakcji wg podziału Gella i Coombsa i współczesny praktyk może mieć problemy z diagnozowaniem chorób alergicznych o innym mechanizmie patogenetycznym (IgE-niezależnym). Taka sytuacja nie uzasadnia jednak opierania diagnostyki na metodach nie zweryfikowanych i kontrowersyjnych.
Współczesna alergologia i pneumonologia dysponują także wieloma metodami leczniczymi o uznanej wartości i wielu chorych potrafi to docenić. Jednak podobnie jak w leczeniu innych chorób, również w leczeniu chorób alergicznych i astmy, których przebieg jest zwykle przewlekły, napotykamy niekiedy problemy powodujące rozmijanie się nadmiernie rozbudzonych oczekiwań chorych lub ich opiekunów z możliwościami lekarza (żądanie całkowitego wyleczenia, brak oczekiwanej skuteczności leczenia, niecierpliwość chorych, trudności lub niechęć w stosowaniu się do zaleceń lekarza itp.). Chorzy w takich sytuacjach są szczególnie podatni na sugestywne "rady" otoczenia. Możliwości leczenia chorób alergicznych i astmy nie są nieograniczone i wyraźnie określa je aktualny stan wiedzy. Zdecydowanie, generalną zasadą winno być zalecanie tylko takich metod diagnostyki i leczenia, co do których istnieją niepodważalne dowody wiarygodności i skuteczności zgromadzone w wyniku uznanych procedur oceniających ich wartość. Jednak w wyjątkowych, dość dokładnie określonych sytuacjach, nauki medyczne dopuszczają stosowanie metod wykorzystujących np. efekt placebo. Część autorów uważa, że w odróżnieniu od korzystania z kontrowersyjnych i alternatywnych metod diagnostycznych, co do których zdecydowanie negatywne stanowisko zostało wcześniej wyrażone, w przypadku leczenia chorób alergicznych i astmy można by dopuszczać pewne indywidualne wyjątki. Dotyczy to sytuacji, kiedy leczenie stosowane na podstawie zalecanych procedur diagnostycznych jest nieskuteczne oraz gdy metoda alternatywna pozbawiona jest znaczących działań ubocznych. W takiej sytuacji np. w Wielkiej Brytanii zaleca się sprawdzenie czy terapeuta jest członkiem organizacji zawodowej mającej rejestrację publiczną (określenie reguł praktyki, kwalifikacji, szkoleń, procedury wnoszenia skarg i zażaleń) i czy jest ubezpieczony od odpowiedzialności związanej z błędami w wykonywaniu zawodu. Trzeba jednak podkreślić, że w żadnym przypadku wymienione metody nie powinny być stosowane bez przeprowadzenia dokładnej diagnostyki i ustalenia rozpoznania na gruncie medycyny akademickiej oraz nie powinno się rozpoczynać procesu leczenia od ich stosowania.
Nawet tak tolerancyjne stanowisko nie zwalnia z obowiązku stosowania wobec metod medycyny alternatywnej takiego samego krytycznego sceptycyzmu, z jakim traktuje się nowe metody medycyny akademickiej. Dotyczy to nie tylko merytorycznych ocen ich wartości, ale również formalnych procedur wprowadzania na Polski rynek medyczny aparatury diagnostycznej, jak też rejestracji leków i akceptacji metod leczniczych tego rodzaju medycyny. W wielu krajach powołano instytucje, których celem jest wypracowanie obiektywnej oceny wartości takich metod. Bez ich rekomendacji metoda nie może być akceptowana przez praktykujących lekarzy. Przedstawiony wcześniej i w tym opracowaniu przegląd złożonej problematyki stosowania kontrowersyjnych, nie zweryfikowanych i alternatywnych metod diagnostycznych i leczniczych w praktyce alergologicznej dowodzi konieczności podjęcia odpowiednich działań również w naszym kraju. Wobec braku wystarczających uregulowań prawnych i właściwych instytucji, próbę takich działań podjął Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Alergologicznego powołując specjalną Komisję d/s Weryfikacji Metod Diagnostycznych i Leczniczych, której stanowisko zostało niedawno opublikowane, a zaprezentowany Państwu tekst odzwierciedla główne tezy w nim zawarte.

NIEKTÓRE PRZYCZYNY POPULARNOŚCI MEDYCYNY ALTERNATYWNEJ

  • Materializacja metod medycyny akademickiej, jej odhumanizowanie i rezygnacja z wątków mistycznych i magicznych;
  • niedocenianie przez medycynę akademicką irracjonalnych aspektów rozumowania, zachowania i potrzeb chorego człowieka;
  • uczciwe podkreślanie ograniczonych możliwości współczesnej medycyny akademickiej często pozbawia chorych nadziei na wyleczenie (zwykle nadmiernie uprzednio rozbudzonych);
  • zbytnie zbiurokratyzowanie struktur medycyny akademickiej;
  • brak krytycznego ujęcia metod medycyny alternatywnej w programach nauczania medycyny akademickiej, przed i podyplomowego;
  • dogodne ramy prawne dla funkcjonowania medycyny alternatywnej w naszym kraju;
  • mody (negacja racjonalizmu, ekologizm) oraz poglądy wielu przedstawicieli elit opiniotwórczych szeroko propagowane w mediach;
  • tolerancja wobec medycyny alternatywnej z powodu przekonania o jej całkowitym bezpieczeństwie i braku szkodliwości;
  • profesjonalna, agresywna i nieodpowiedzialna reklama i propaganda "sukcesów" medycyny alternatywnej w mediach;
  • skomplikowanie racjonalnej wiedzy medycznej w porównaniu z prostotą założeń medycyny alternatywnej;
  • racjonalne metody leczenia farmakologicznego zalecane przez medycynę akademicką, przez ogół społeczeństwa są odbierane jako zbyt "chemiczne" (nieekologiczne).

Nie ma już dla mnie życia - tak zaczął rozmowę jeden z moich pacjentów.


Czterdziestokilkuletni mężczyzna od ośmiu lat chorował na ciężką astmę oskrzelową. Dodatkowo jego stan pogarszał mocno zaawansowany zespół posteroidowy - cukrzyca, nadciśnienie, otyłość. Od kilku lat leczony był dużymi dawkami steroidów doustnych. Z trudnością chodził, nawet niewielki wysiłek powodował zadyszkę. Pacjent zgodził się na zmianę leczenia, ale bez entuzjazmu - "pani doktor, a co to pomoże?".
Powoli redukowałam dawki steroidów doustnych, jednocześnie zlecając choremu najwyższe z możliwych dawki flutikazonu - najnowszego steroidu wziewnego - które też później stopniowo zmniejszałam. Dołączenie salmeterolu pozwoliło na dość szybkie i skuteczne opanowanie bardzo częstych, uporczywych duszności pojawiających się poprzednio zarówno w nocy, jak i w dzień.
Po kilku miesiącach leczenia była już duża poprawa. Pacjent zeszczuplał o jedenaście kilogramów, znacznie znormalizował się cukier i ciśnienie krwi, a przede wszystkim zmniejszyła się duszność. Potwierdzały to badania spirometryczne. Miarą skuteczności leczenia był też rosnący optymizm pacjenta: "wiem, że powietrze istnieje także dla mnie, wiem, że mam szansę na życie... Kiedyś chodziłem wolno, zatrzymywałem się przed każdą sklepową wystawą. Po schodach wchodziłem zawsze sam, bo wstydziłem się swojego kalectwa. Teraz, po kilku miesiącach leczenia Flixotidem i Sereventem, oglądam tylko te wystawy, które mnie interesują. Wejście na drugie piętro też już mnie niezbyt męczy." Przyjemnie coś takiego usłyszeć. To największa nagroda dla lekarza.
Leczenie trwa nadal, zobaczymy jaka będzie poprawa za kilka następnych miesięcy. Całkowite wyleczenie nie jest możliwe, ale przypuszczam, że sporo jeszcze można będzie zrobić. Duszności się zmniejszają, objawy uboczne poprzedniego leczenia są coraz mniej zauważalne, pacjent traci nadwagę, która bardzo utrudniała mu życie. Pacjenci z zaawansowaną astmą nie są wymagający, chcą tylko żyć godnie. Skojarzone leczenie Flixotidem i Sereventem pozwala na bardzo dobrą kontrolę choroby i nie powoduje niepożądanych skutków ubocznych. Jest więc szansa dla pacjentów, żeby znowu mogli poczuć, że "istnieje powietrze".